przez Pejs z ciemnego dołu Piątek, 21 Maj 2010, 21:12
O Wielki Wielebny Ojcze, czy prawdziwi katolicy obwieszeni krzyżami muszą mi ciągle płatać figle z powodu mojej odmienności? To ktoś spuści mi powietrze z koła w samochodzie, to przetnie oponkę, to znowu gwoździem przeciągnie wzdłuż jednego i drugiego boku auta, to coś w nim zmajstruje a i dom mój spokojny nie pozostaje, albowiem wysypisko śmieci pod drzwiami mymi uczynili i miejsce imprez tam uczynili. Ogłoszenia o pogrzebach na świeżym tynku nalepiają, dach dziurawią sprawcy znani a służby i policja w mej obronie nic nie czynią, choć sprawcy znani im są. Tak od wielu lat mnie męczą, twierdząc, że mój los się odmieni gdy pod górę pójdę i krzyżem padnę przed ołtarzem i Pana ich o łaskę poproszę a przy tym w niego uwierzę. Sami krzyżami obwieszeni o czynieniu dobra mówią, mnie krzyż nakładają. Jakież to miłosierdzie ze sobą niosą, klęczący przed ołtarzami? Czy moja inność nie dotyczy słów którymi się kierują i wszem głoszą: "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego". Nawet policja do drzwi mych o czwartej nad ranem puka, by zapytać czy sześć dni temu ktoś zaparkował samochód pod drzwiami mymi. Innym razem CBŚ mnie wyciąga z auta, kiedy chcę zaparkować przed swym domem, twierdząc, ze manewr niebezpieczny wykonuje. Oni pewnie też duchem świętej inkwizycji są nawiedzeni. Tak więc Wielebny do ciebie o pociechę duchową się zwracam, mimo iż innym jestem. Miejsce mego zamieszkania odwrotnie się nazwą, lecz prze zemnie jest nazwane jako "ciemny dół" bo i takim dla mnie jest. A na słowa swoje dokumentację potwierdzającą posiadam i chętnie się nią podzielę.