przez Apostoł Sobota, 2 Lipiec 2011, 15:59
Zaprawdę powiadam wam, że kandydujący na świętego Antonii nie wyjawił w swym raporcie wszystkiego, a zataił istotne dla sprawy fakty obawiając się zapewne o swoje życie. Ja wyjawię wam świętą prawdę. Część pilotów była szkolona jako kamikadze w sowieckim sojuzie i mogli oni przeniknąć do prezydenckiego samolotu, albowiem byli szkoleni również jako piąta kolumna. Przyczyniły się do katastrofy również siły zła. Sam towarzysz Stalin z Lucyferem szeptali do uszu pilotów: lądujcie, lądujcie. Pan w niebie chciał zapobiec przedwczesnemu stawieniu się w niebie kandydata na kolejnego świętego, ojca narodu i wybitnego wodza. Siły dobra i zła były tak silne, że powstała deformacja ziemi która wystrzeliła swą mocą w postaci uformowania się pagórków, co wywołało silny impuls magnetyczny, który obezwładnił samolot, który rażony impulsem magnetycznym runął na ziemię. W powietrzu było słychać oddech zadowolonego towarzysza Stalina i śmiech Lucyfera. Szatańskie hordy w piekle rozrzedziły powietrze i wypuściły hel, który jest lżejszy od powietrza by samolot utracił wyporność, albowiem lata jak balon. Szatańskie hordy wypuściły hel na drodze przed samym lotniskiem, to jest na odcinku 25km o szerokości 1km dla pewności i do tego w pionowym korytarzu o wysokości 2km, co daje 500.000.000.000 metrów sześciennych Helu, a biorąc pod uwagę to, że hel się szybko wznosi w górę, ilość tą należy pomnożyć jeszcze co najmniej o 10 krotnie, by samolot znalazł się w helowym korytarzu. Tak więc moc szatańskich hord była ogromna.