Mam pytanie do Ojca Apostoła. Czy dobrze robię dla Stwórcy i dostanę sie za to do nieba co następuje.
Nie jem nic prócz chleba z solą i pije jeno wodę, nad którą wcześniej się modliłem.
Chleb jem suchy, kupuje trzy bochenki i trzymam je w spiżarni, aż wyschną, około trzech tygodni.
Wodę trzymam tylko trzy dni, dodaje łyżeczkę soli na garnek i modlę się nad nią dwa razy dziennie.
Kiedy ten posiłek gotowy się stanie do spożywania jego przystępuje.
Jeśli Ojciec raczy odpowiedzieć, to będę zjadał połowę tego chleba co teraz, na przybliżenie nieba ku sobie.
