przez Heloisa Sobota, 14 Sierpień 2010, 03:46
Cześć, Braciszkowie Moi!
Co tak cicho u was? Czyżby wszyscy już potopili się w kaczym dołku?
Co tak strasznie nudno? Smęcicie tylko, narzekacie, wszystko się wam nie podoba. A to Pan Bozia się wam nie podoba, a to znowu upierzenie - swoje loczki, albo czyjeś pstre piórka żółto - czarne. Wszystko jest bee... A gdzież te czasy, gdy o radę Świętych Ojców prosili ci, co w supermarkecie ziarenka opadłe z pieczywa podkradali, albo ci, co ze spojrzeniem kocich oczu rady sobie dać nie mogli?
Oj, Abelardzie, Mistrzu Mój, coś ci twoi uczniowie wigor stracili. Ikry im brakuje. Same u was zagadnienia podstaw świata roztrząsacie, a to ile diabłów zmieści się na końcu szpilki dalej zagadką pozostanie. No, Kombinatorzy Moi, do roboty! Mój Abelardzie, czyżby twój pisarski temperament uszedł w niebyt? Wiem przecież, że w epistologii większe dzieła już powstały, ale trzymaj fason i nie spuszczaj z tonu! Nie pozwól, by twoje dzieci ukochane, twoje dzieło życia zchodziło na psy. Przewietrzyć tu trzeba, świeżej krwi dopompować, bo duszne myśli lekkość bytu odbierają. Widać kobiecej ręki wam trzeba, Braciszkowie Moi i spojrzenia bystrych oczu, co na baczność intelekt postawi.